× Dance Macabre with lover ×
15 grudnia 2016 roku. Jeden z najważniejszych dni mojego życia. Co się stało? Chłopak, w którym kochałam się prawie pół roku wziął mnie za rękę, spojrzał w oczy i powiedział, że mnie Kocha. Dziś jesteśmy razem. Huh, zaraz dwa miesiące. W sumie niby krótko. Ale czuję, jakby była z nim całe życie. Jest moim światełkiem w tunelu, szczęściem, nadzieją i wszystkim czego potrzebuję. Jest też moim najlepszym przyjacielem. Nie raz udowodnił, że jest godny zaufania. Umie mnie znieść, a nawet wesprzeć i pomóc. Trochę sobie żartują ze mnie, bo jest rok młodszy. No, dokładniej to pół. Ale dla mnie to nie ma znaczenia. Jest mądrzejszy i bardziej ogarnięty od moich kolegów z klasy czy nawet parę lat starszych. To chyba wynika z charakteru. Mimo, że chcę umrzeć, jestem szczęśliwa przy nim. Nie myślę o tym co było czy będzie. Nie martwię się, nie stresuję, nie denerwuję. Czuję spokój. Tylko przy nim mogę odpocząć i poczuć się dobrze. Zapomnieć na chwilę o tym, jak bardzo siebie nienawidzę. W sumie to przy nim nic innego nie ma znaczenia. Tylko my. Zwłaszcza, że on kocha we mnie to czego ja w sobie nienawidzę. Mogę się odstresować. Chociaż na chwilę. Słabo, że tak cudowny chłopak trafił na kogoś takiego jak ja. Głupią idiotkę, która jest niczym, cierpi, tnie się, pije, pali, lubi wejść w konflikt z policją i nienawidzi siebie. Plus chce umrzeć. Jestem brzydka. Ale odpisuję szybko, jestem śmieszna i kocham całym sercem. Mam nadzieję, że uda nam się być ze sobą do końca. Niby to mało prawdopodobne. Cholera, mówcie co chcecie. Chce mieć go na zawsze.
Komentarze
Prześlij komentarz