{ Ana Told Me To Die }

     Czasem siedzę sama w pokoju, po ciemku oczywiście, jest po pół do pierwszej. Ja wstaję 5:40. Jeszcze to piszę, plus czas zanim zasnę (jeśli to wogóle nastąpi), będzie godzina 2. Ale to nie ma znaczenia. Wolę to pisać niż wszystko trzymać w swojej głowie.
     Przypomina mi się wszystko, przez co musiałam przejść jako dziecko, mała i trochę większa dziewczynka. I w sumie przez co dalej przechodzę. Już jako dziecko zmagałam się z anoreksją. Miałam około 10-12 lat. Cała nienawiść i obelgi bardzo mnie raniły. Cóż, jak słowa rodziny typu "ty gruba świnio, głupi ośle, jebana krowo, jesteś jak trzy szafy trzydrzwiowe, jak możesz tak wyglądać i się ubierać, schudnij, ale masz fałdy na brzuchu" - słowa rodziny i najbliższych. To rani. Bardzo. Zwłaszcza dzieciaka, które samo się sobą zajmowało i było bite i poniżane od 3-go roku życia. Zwłaszcza kiedy pijany ojczym wraca do domu, ty masz jakoś z 8 lat. On wraca, dostajesz w pysk. Matka też. Grozi, że zabije was obie. Świetnie, gdzie młodsza siostra? Uf, dziś śpi u babci. Nie będzie musiała patrzeć co jej ojciec robi. Szkoda, że ja musiałam. Ale to w sumie nie ma znaczenia juz. Tylko im chudsza jesteś tym bardziej wpierdol boli. Siniaki bardziej wychodzą jak jesteś koścista. No i przestajesz się przebierać przy kimś. Wstyd i obrzydzenie do siebie. Normalka, zostało do dziś. W sumie nawet da się przyzwyczaić. Tylko na początku ciężko i dużo płaczesz. Potem to tylko łzy cieknące po policzku.
Mijają 2 lata. Ktoś cię ratuje od Twojego stanu. Anoreksja każe Ci umrzeć, ale Anioł Stróż wysyła babcie bo sam ma chyba Cię gdzieś. Okej. Dzięki. Ale dalej chcesz umrzeć. Dobra, w sumie to się nie zmieni.
     Dochodzi pierwsza w nocy. Przypomina się piąta klasa podstawówki. Który to był rok? 2012/13. Z Twoją anoreksją już lepiej. Ekstra. Zaczyna się totalny dół psychiczny. Masz trudności w nauce, gdzie kiedyś byłaś wzorową uczennicą. Więcej nieobecności w szkole. Nie masz siły rano wstać. Cały dzień myślisz o powrocie do łóżka. Kiedy ten cholerny dzień się skończy? Zero przyjaciół, zero podwórka. Zero wychodzenia z pokoju. Internet i muzyka. Mijają dwa lata. Koniec podstawówki. Okej. Cholerny przełom w życiu. Damradędamradędamradę. Jebać. Nie dajesz rady.
Są dwie daty, które zapamiętam do końca jebanego życia. 13 marca 2015 i 20 kwietnia 2015. To data mojego przyjęcia i opuszczenia szpitalu psychiatrycznego dla nieletnich w Szczecinie. Oddział młodzieżowy, piętro 2, lewe skrzydło. Ulica Mączna 4/18. Chyba że znów przenieśli. Dokładnie 6 tygodni. Co do dnia. Spędzone tam. Za kratami. Okna bez klamek, szyby w drzwiach, brak sztućców metalowych i zamków w kabinie toaletowej. Ale ludzie cudowni. To rekompensata za wszystko.
Wracasz. Druga połowa pierwszej gimnazjum. Trzeba wytrwać. Po drodze toksyczna przyjaźń, nieudana miłość, złe nawyki, uzależnienia. Okej mamo. Od czego odwyk? Od szlugów czy taniego wina, bo nie znoszę wódki? Wiem, zawiodłam Cię. Ty mnie tez, jesteśmy kwita. Przewija się kilka związków i przyjaźni. Większość idzie się jebać. W sumie cierpiałam. Ale już mi wszystko jedno.
Next. Poznałam chłopaka. Super. Był moim najlepszym przyjacielem. Był... Teraz jest moim chłopakiem. Kocham go bardzo. Ale jestem beznadziejna. Zasługuje na lepszą. Ehh...
Jestem w trzeciej gimnazjum. Jest 2 lutego 2017 rok. W tym roku kończę gimnazjum i 16 lat. Super, a co dalej? Dużo...
Chociaż nic się nie zmienia od dawna. Dalej nienawidzę siebie. Pod każdym możliwym względem. Chcę umrzeć i okaleczam się. Nie mogę jeść, nie mogę spać, mam ataki o stany lękowe. Żyć, nie umierać! Eh, przecinek powinien być między "nie" i "umierać". Chciałabym się zabić. Chociaż jestem energetykiem i dużo się śmieję. Nie lubie jak ktoś wie, że nie jest ok. Chciałabym umrzeć. Nie obchodzi mnie, że to smutne w sumie. Jestem nerwowa. Bardzo. Jak tykająca bomba. Nie mogę z nikim o tym porozmawiać. Muszę sobie radzić sama. Muszę schudnąć. Muszę udawać, że wszystko ok. Muszę być idealna. Muszę umrzeć.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

% 1 2 3 Drink %

Break

√ Come on fat piggy pig √